full screen background image

Strona oficjalna

Praski Charakter...Błyskawica lepsza od Marcovii

W ramach 24 kolejki warszawskiej ligi okręgowej, Błyskawica pokonała przed własną publicznością, drugą w tabeli Marcovię 3:1. Dla zawodników z warszawskiej Pragi bramki w tym spotkaniu zdobyli Arkadiusz Kowalski i dwie Bartłomiej Gołasiewicz.



Już od samego początku rywalizacja między tymi drużynami zapowiadała się niezwykle interesująco. Marcovia to najlepiej spisująca się drużyna w meczach wyjazdowych. Na 10 rozegranych spotkań aż 9 krotnie schodzili z boiska jako zwycięzcy, a tylko w starciu z Drukarzem schodzili jako pokonani.
Błyskawica zaś, poza ekipą Drukarza to najlepiej grająca drużyna u siebie. Zdecydowanym faworytem spotkania byli goście, którzy cały czas walczyli o awans do IV Ligi.

Od samego początku spotkania zawodnicy z podwarszawskich Marek starali się narzucić swój styl gry, długo rozgrywając piłkę. Gospodarze zaś szukali szczęścia w kontratakach. W 12 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Krystiana Szularza, najwyżej w powietrze wyskoczył Arkadiusz Kowalski, jednak jego strzał z linii bramkowej wybił obrońca gości. Przy próbie dobitki faulowany w polu karnym był Wojciech Oleksik i sędzia wskazał na 11 metr. Pewnym egzekutorem okazał się Arkadiusz Kowalski i w 12 minucie byliśmy swiadkami niespodzianki. Po zdobytej bramce obraz gry nie uległ zmianie, to Marcovia dalej prowadziła grę próbując stwarzać sytuacje strzeleckie. Goście stworzyli sobie 2 bardzo dobre okazje do zdobycia gola, najpierw strzał Bartka Świniarskiego w dobrym stylu obronił Adam Klimkiewicz, chwilę później nie dał się zaskoczyć po strzale głową, który oddał Przemysław Sieczko. Swoje sytuacje do zdobycia bramki miała również nasza drużyna. Dogodnych sytuacji nie wykorzystali między innymi Mikołajczyk i Grajda, a tylko w sobie znany sposób Damian Brzozowski nie zdołał pokonać leżącego bramkarza gości. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy, arbiter dopatrzył się przewinienia w polu karnym Błyskawicy i podyktował rzut karny. Mimo iż Adam Klimkiewicz wyczuł intencje strzelającego, to było to na tyle precyzyjne uderzenie, że nasz bramkarz nie miał szans na skuteczną interwencję. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1.

Po zmianie stron goście wciąż byli stroną, która prowadziła grę. Jednak trzeba to przyznać, że w drugich 45 minutach goście stworzyli sobie tylko jedna dogodną sytuacje, jednak Albert Wiewióra dobrze spisał się przy strzale Marcina Rojka. Prażanie raz po raz wyprowadzali groźne kontrataki, ale zawodziła skuteczność. Z każda uciekającą minutą goście za wszelka cenę chcieli zdobyć zwycięską bramkę, a co za tym idzie coraz częściej narażając się na kontry. W 85 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Niezdecydowanie Mareckich obrońców wykorzystał Gołasiewicz, który przejął piłkę w środkowej części boiska i minął próbującego ratować całą sytuacje bramkarza przyjezdnych, z zimną krwią pakując piłkę do pustej bramki. Zaledwie 3 minuty później ten sam zawodnik strzałem z okolic 25 metra podwyższył wynik Spotkania. Stało się jasne, że nic już nie odbierze zwycięstwa, skazywanym na porażkę gospodarzom.

Po końcowym gwizdku u jednych zapanowała radość, u drugich zaś ogromny smutek. Podopieczni Konrada Kucharczyka tracąc komplet punktów Praktycznie zaprzepaścili swoje szanse na awans. Strata do liderujacego Drukarza wynosi 10 punktów. Wprawdzie Marcovia ma jedno zaległe spotkanie ale ciężko przypuszczać aby w ostatnich sześciu kolejkach Drukarz aż trzy krotnie zgubił punkty. Jednak dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe...

Nasza drużyna w tym spotkaniu pokazała prawdziwy Charakter, walcząc o każdy centymetr na boisku. Cel jakim jest utrzymanie wydaje być się coraz bliżej. Wciąż nie wiadomo ile drużyn opuści ligę okręgową, póki co nasza drużyna zajmuje 4 miejsce w ligowej tabeli.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież